poniedziałek, 14 lipca 2014

Atrakcyjność - jak być atrakcyjnym












Przede wszystkim od razu na początku zapomnijcie o wszechobecnym ciśnieniu na młodość i piękno zewnętrzne. Jeśli nie potraficie tego, nie czytajcie tego artykułu dalej.  Atrakcyjnym człowiekiem może być absolutnie każdy i w każdym wieku. Każdy z nas jest unikalny i wystarczy znaleźć sposób jak tę nasza wyjątkowość lansować. Nie może być żadnych przekłamań, trzeba być sobą.
Udawanie kogoś innego, ubieranie się w pióra nie pasujące do nas to porażka. Nawet wybitny aktor nie może grac kogoś innego przez całe życie. Piękny wygląd zewnętrzny może być pomocny ale nie jest konieczny, bo z brzydoty można zrobić zaletę. Dobry wygląd, to taki, który pozostaje w pamięci i mieści się w tym brzydota w odpowiedniej oprawie. Świetnie oprawiona brzydota czy radosna starość (tak, radosna, mówię to z pozycji radosnej sześćdziesiątki) jest bardziej interesująca niż wyłącznie nieskazitelnie piękna, młoda osoba. Do oprawy naszego wyglądu należy przede wszystkim to jak korzystamy ze swojego mózgu, w jaki sposób rozmawiamy, w jaki sposób się zachowujemy, jak się ubieramy i jakich gadżetów używamy. Wszystko musi współgrać, pasować do naszej osobowości. Czym się zajmujemy jest mniej znaczące, ważne jest, żebyśmy robili to co robimy z pasją która będzie inspirowała innych.  Istnieją na świecie mózgi, znam kilka takich, którym żadna oprawa nie jest potrzebna żeby być wybitnie atrakcyjnymi. Wystarczy, że się odezwą i znika wygląd, bo wchodzisz dzięki nim w tak fantastyczny, wyjątkowy świat że cala reszta przestaje być ważna. Pierwszy raz spotkałam się z takim mózgiem w liceum ogólnokształcącym. Nasz matematyk zachorował i na jego miejsce przyszedł w zastępstwie wykładowca z politechniki – Mamut (taki nadano mu pseudonim), człowiek który wyglądał jak jego pseudonim, człapał z pochyloną za dużą głową na wąskim tułowiu osadzonym na potężnej miednicy z potężnymi udami. Wizualnie potwor!  Mój szok estetyczny błyskawicznie przekształcił się w uwielbienie, obłęd, zafascynowanie bo Mamut zabrał nas w świat matematyki w taki sposób, że wszyscy bez wyjątku słuchaliśmy oczarowani, ogłuszeni nieznanym nam wcześniej pięknem matematyki. Zastępstwo się skończyło, a ja pozostałam w miłości do maty na zawsze. Ten profesor śnił mi się kilka razy erotycznie, trochę daleko od przedmiotu jakby, ale tak było i jest to dowód na to, że jego monstrualny wygląd przestał mieć dla mnie znaczenie, bo te sny były cudowne! Hmmm, trochę poleciałam, ale tak było.

















Na zdjęciach zawsze wspaniale atrakcyjni: u góry – Beata Tyszkiewicz całowana przez Zbigniewa Wodeckiego i cudowna Barbra Streisand, a na dole - wspaniały Robert Redford i absolutnie wyjątkowy Albert Einstein

Brak komentarzy:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...